wydawca
ISSN 1896-2548   Start

Menu główne
Start
Księgarnia Wydawcy
Książki (RSS)
Partnerzy
Zasady korzystania
Dla studentów
Recenzje nowości
Dodaj recenzję!
- - - - - - - - - - -
ZAMIEŚĆ OGŁOSZENIE
Logowanie





Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
Najpopularniejsze
Jo Billingham - Redagowanie tekstów Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: ANS + Karol Wajgiel   

www.wydawca.orgDwugłos o książce Jo Billingham

* * *

Autor:  ANS 

Niewielka książeczka, która właśnie ukazała się nakładem PWN, wygląda zachęcająco: ładny papier, dużo przyjaznej zieleni, niewielki rozmiar. Po przekartkowaniu zwracamy uwagę na liczne wykresy, zapiski na marginesach, ramki, tabelki. Są to cechy przejrzyście zrobionych notatek bądź skryptów, więc spodziewamy się jasnego i precyzyjnego wywodu. I do pewnego stopnia tak jest. Kompozycja tekstu jest ucieleśnieniem tego, o czym się pisze, a jednocześnie zaprzeczeniem. Zastosowanie wykresów, tabelek, strzałek, kolorów ma sprawiać wrażenie przejrzystości, niestety w nadmiarze tych „efektów specjalnych” zaczynamy się gubić i wykres mający być obrazowym przedstawieniem omówionego zagadnienia, staje się zupełnie nieczytelny.

Trudno też sprecyzować odbiorcę tej książki (nota bene autorka, jako jeden z ważniejszych czynników dobrej redakcji, wymienia konieczność jasnego określenia odbiorcy): fakt, że wyjaśnia się tak oczywiste dla większości piszących ludzi terminy, jak „zaimek”, świadczyłby, że pozycja przeznaczona jest dla uczniów piszących wypracowania szkolne. Przykłady wskazują jednak raczej na dziennikarzy, pracowników firm ubezpieczeniowych, czy twórców materiałów propagandowych (uparcie powtarzany punkt o konieczności sprecyzowania celu, jaki za pomocą danego tekstu chcemy osiągnąć). Nie jest to z pewnością podręcznik dla redaktorów pracujących dla wydawnictw książek beletrystycznych. W żadnym bowiem miejscu autorka nie wspomina o estetycznej warstwie redagowanego tekstu, a co najwyżej o jego poprawności. A to w literaturze pięknej nie wystarczy.

Do książki warto sięgnąć ze względu na zrozumiale opisane znaki korektorskie (te zawsze są przydatne), jednakże trudno oprzeć się wrażeniu, że to typowy amerykański poradnik, z wszystkimi charakterystycznymi ułomnościami tego gatunku. Śmieszy rejestr przedmiotów, jakie zawsze powinien mieć pod ręką redaktor (uzbrojony we wszystko: od słowników – jak najbardziej słusznie – po taśmę samoprzylepną), bo każdy przecież pracuje inaczej i nie da się wszystkim narzucić koloru markera, którym będą nanoszone poprawki, brakuje natomiast szerszego opisu zagadnień związanych z kulturą języka, co polski wydawca uzupełnia publikacją dwóch książek zajmujących się tylko tym tematem (jedna autorstwa Hanny Jadackiej, druga  Andrzeja Markowskiego).

Ale trzeba oddać sprawiedliwość tej pozycji: korekta jest naprawdę profesjonalna.

Dodaj do koszyka

Możesz kupić bezpośrednio w wydawnictwie: PWN

 * * *

 

Autor: Karol Wajgiel
Advocatus diaboli
...

Książek, które zajmują się edytorstwem praktycznym – w przeciwieństwie do mdłych i często z nieaktualną datą ważności teorii – jest tak niewiele, że trzeba docenić nawet te, które wydają się z obiektywnego punktu widzenia – proszę wybaczyć dosłowność – cienkie.

Amerykańskie podejście do edytorstwa jest bowiem bardziej pragmatyczne niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni w Europie. W Stanach są nawet zajęcia „twórczego pisania”; u nas przyjmujemy, że jeżeli ktoś nie ma czegoś konkretnego do napisania, to nie pisze – tylko zajmuje się np. polityką czy rządzeniem państwem.

 
Amerykańskie podejście ma jednak przynajmniej jeden plus – który powinniśmy brać pod uwagę przy redagowaniu tekstów; kładzie akcent na ODBIORCĘ tekstu. W Europie często bywa tak, jakby redaktor chciał udowodnić czytelnikowi głupotę – nie zmieniając trudnych słów na prostsze synonimy tam, gdzie to jest możliwe; nie rozwijając trudnych akronimów; bojąc się poprawiać autora, prostować zaułki jego stylistyki. W praktyce czytanie przemienia się wówczas w adjustację – czytelnik zaś czuje się niedouczony i nie jest w stanie zrozumieć tekstu bez sięgnięcia po encyklopedię (choćby rewelacyjnie wydaną ostatnio przez PWN podręczną encyklopedię, lepszą od Google’a, „Fakty i liczby” – polecam!).

Nie wszyscy biorą do pociągu encyklopedię. Co wtedy zrobić z „europejsko” zredagowaną książką?

 

Książka Jo Billingham, mimo wszystkich jej braków i rażących uproszczeń – celnie wypunktowanych we wcześniejszym tekście – uczuli nas na większe zwrócenie uwagi na czytelnika... Czego życzymy też Jo Billigham w kolejnych (może jednak lekko „zeuropeizowanych”, poprawionych...) wydaniach jej poradnika.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Szukaj z Google
Google



www wydawca.org
Nowe
Teksty


(C) 2006-2007 wydawca.org
Wszelkie prawa zastrzeone.
Teksty publikowane w serwisie wydawca.org nale do autorw - ich przedruk jest moliwy,
ale wycznie z podaniem rda w formie "Pierwodruk: www.wydawca.org".

Wicej o prawach autorskich.