Kolejne oko, które puszcza nam profesor... Już z innego czasu. To lata po roku 1957.
To kolejny tom Pism Władysława Bartoszewskiego, historyka, ministra, ambasadora - człowieka, który nie nosi masek, a do siebie ma sporą dawkę zdrowego dystansu, co oznacza rzecz dla autorytetu bezcenną - poczucie humoru. Brak tego bywa śmiertelnie - niebezpieczny, bo oznacza uznanie siebie za geniusza, zatracenie zmysłu krytycznego, nawarstwianie paranoi...
Nowy tom Pism wybranych Władysława Bartoszewskiego - dodaj do koszyka w Liderii.
Możesz też kupić bezpośrednio w wydawnictwie: "Universitas"
Tymczasem Władysław Bartoszewski to człowiek, który jest obecnie dla mnie największym autorytetem w Polsce.
Nie musi niczego udowadniać. Nie musi niczego udawać. Czy wiecie, że miał propozycję nominacji na prezydenta RP na emigracji? Człowiek o niesamowitym instynkcie państwowym i poczuciu humoru (także w stosunku do siebie, co trzeba cenić stokrotnie).
Nie można nazwać Władysława Bartoszewskiego sympatykiem lewicy - w więzieniach spędził wiele lat, od Oświęcimia do obozu internowania w 1981/82 roku. Znaczące wydaje mi się pakowanie przez niektórych młodzianków ludzi takich jak Bartoszewski do jednego worka "opozycji".
Teksty drukowane w tomie drugim Pism to prace dotyczące konspiracji, drukowane zarówno w PRL, jak i pod pseudonimami za granicą, po raz pierwszy zgromadzone w jednym miejscu.
"Universitas" udostępnia nam kolejny tom prac historycznych Władysława Bartoszewskiego. Ciekawe jest szczególnie zestawienie tych prac z biografią autora - pokazuje jedność słów i czynów. Polecam.
Nowy tom Pism wybranych Władysława Bartoszewskiego - dodaj do koszyka w Liderii.
Możesz też kupić bezpośrednio w wydawnictwie: "Universitas" |