wydawca

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player


ISSN 1896-2548  

Menu główne
Start
Księgarnia Wydawcy
Zasady korzystania
Dodaj recenzję!
Kontakt
Materiały dydaktyczne
Patronat medialny
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętać?
Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
Najpopularniejsze

Dąbrowska kobieca?... Drukuj Wyślij znajomemu
Oceny: / 6
KiepskiBardzo dobry 
Teksty - Recenzje
Redaktor: Łukasz Garbal   
    Dąbrowska kobieca, Dąbrowska erotyczna?

    Czy Maria Dąbrowska - wcielenie naszych polonistycznych czarnych snów - może w czymś zaskoczyć?
    Czy jest to umarła proza, która nie powstanie, aby nas męczyć?

    Nie. Ostatnio ukazała się książka składająca się z żywych tekstów Dąbrowskiej - poruszających także dzisiejszego czytelnika...
    Są to prywatne listy autorki "Nocy i dni", kierowane do męża (zmarł przed zdobyciem przez Dąbrowską sławy). Listy, które czytamy, zerkając przez ramię, czy autorka nie stoi za nami; ich intymność i emocje przenikają do głębi.

    Eros i karabin. Konspiracja i miłość. Zdrada i lojalność. Małżeństwo i wojsko.

    To wspaniale dokonane przez Ewą Głębicką wydanie korespondencji pisarki, uważanej dziś przez wielu studentów - i nauczycieli - za wcielenie nudy. Fascynujące listy, skrzące się stuletnim erotyzmem - czy ktoś podejrzewałby autorkę "Nocy i dni" o seksualność?
    Niewesoło było chyba być Marią Dąbrowską; Maria Dąbrowska miała ciężki los - taki przecież mógłby być Gombrowicz, gdyby faktycznie za życia został "Instytucją Narodową"... pozbawiony rodziny, zarządzający sławą, firmujący apele... A czy Instytucja Narodowa może kochać?
    Najwidoczniej mogła.
    "W Dziennikach pod datą 10 stycznia 1944 roku pisała o tych listach: 'Chciałabym je uchronić, żeby gdzieś kiedyś - bodaj już po setkach lat - żeby ludzie kiedyś zobaczyli w olśnieniu, jak w Polsce miłowano...'"
   
Widzimy to w tych listach. Pełnych erotyzmu - tak, nawet Dąbrowska była kobietą - głośnych i cichych dramatów (ten ostatni list, kierowany do męża przed jego śmiercią...) - przepojonych Bergsonowskim elan vital.

***
    Zawsze powraca pytanie o moralne (poza formalnym) prawo publikowania cudzej prywatnej korespondencji. W tej sytuacji edytor miał o tyle łatwiej, że sama Dąbrowska nie tylko z tym się liczyła, ale - jak się wydaje - wręcz tego chciała.

    Edycja korespondencji wymaga od edytora niesamowitych kompetencji.
Nie może się ograniczać do martwej rejestracji śladów materialnych (słowo "tyłek" napisane bladobłękitnym atramentem o wymiarach iks na igrek)
    Nie może też zawierać nadmiaru interpretacji edytora.
    Powinno jednak umożliwić czytelnikowi lekturę ze zrozumieniem: nie wystarczy zatem "sczytanie" i "spisanie" listów (co samo w sobie wymaga precyzji) - KONIECZNE jest przedstawienie czytelnikowi KONTEKSTU listów.
    A zatem przypisy. Ale także komentarz.
    Przypisy dobrze zrobione - nie tłumaczące oczywistości (np. nie tak:
Kowalski (a w przypisie: Kowalski - Jan Kowalski), a rozwijające naszą rzeczywistą wiedzę ('Kowalski - Jan Kowalski (ur. - zm.); wówczas redaktor czasopisma Iks, konkurującego z Igrekiem - stąd ironia w cytacie').
    Inaczej czytamy korespondencją jak powieść, nie powiększającą naszej wiedzy, a zwiększającą obszar fikcji...
    Mamy dziś niestety trochę takich wydań. Pomińmy je lepiej milczeniem. Chwalmy dobre.

    Ewa Głębicka wydała korespondencję w sposób, który czyni tę edycję wzorem godnym naśladowania. Żmudna i wyczerpująca praca u korzeni edytorstwa wydała piękny kwiat: nikt chyba, poza apologetami Dąbrowskiej, nie przypuszczał, że te listy moga być aż tak - wzruszające. Ludzkie. Miejscami zwyczajnie - piękne.

    Tu ważna uwaga do pań i panów polonistów: choć uwielbiam Gombrowicza i Schulza, to dziś w programie mamy do czynienia z fałszywym obrazem ich dominacji w Dwudziestoleciu. Jeżeli chcemy wejść w kontekst Dwudziestolecia - lat 20., początku lat 30. - musimy poznać Nałkowską i Dąbrowską; Schulz i Gombrowicz nie byli TYPOWYMI przedstawicielami Dwudziestolecia, jak nam dziś często się wydaje...

    Poza innymi zaletami tej edycji godna podkreślenia jest jej ilustracyjność - bardzo wiele listów jest reprodukowanych (w kolorze!). Dzięki temu możemy poczuć "klimat" tej korespondencji... to kolejny, często niedoceniany "komentarz" edytora. Sama książka nie sprawia cegłowatego wrażenia - mimo blisko 800 stron dużego formatu zyskuje na elegancji i prostocie dzięki dobrze dobranemu gatunkowi papieru.
    Książka, która odkrywa nam Dąbrowską - człowieka. A nawet Dąbrowską - kobietę.

--
Uwaga:
Wydawca.org rekomenduje tę książkę
- to współczesny wzór edytorstwa korespondencji warty upowszechniania :)

--

Ich noce i dnie. Korespondencja Marii i Mariana Dąbrowskich 1909-1925.
Wstęp i opracowanie Ewa Głębicka. "Iskry": Warszawa 2006.

Możesz kupić tę książkę w księgarni: Wysyłkowo

Podyskutuj o tej książce na Forum Edytorów!
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Szukaj z Google
Google



www wydawca.org
Nowe
Reklamy Google



(C) 2006-2007 wydawca.org
All rights reserved.
Teksty publikowane w serwisie wydawca.org naleza do autorow - ich przedruk jest mozliwy,
ale wylacznie z podaniem zrodla w formie "Pierwodruk: www.wydawca.org".

Wiecej o prawach autorskich.

Hosting by OVH