Zapolska inaczej PDF Drukuj Email
Teksty - Fragmenty doktoratów
Wpisany przez Katarzyna Ziętek-Pasztaleniec (Lublin)   
czwartek, 09 lutego 2006 09:00

    Polska tradycja komiczna zaleca obiektywizm i umiar w krytyce tych cech ludzkich, które śmieszą i kompromitują jednocześnie. Folgować można jedynie humorowi, nie stanowiącemu personalnego ataku na bohaterów literackich. Koniec XIX wieku przychyla się już do wyeksponowania niedoskonałości człowieka i czerpania z tego satysfakcji.    
    Znana z tego jest Gabriela Zapolska - omawiana, czy cżesto "obmawiana" na zajęciach z literatury XIX wieku.

    Czy jednak znamy Gabrielę Zapolską?

 

Katarzyna Ziętek-Pasztaleniec

 

„Twardowska sum...”
– komiczne typy bohaterek literackich
w wybranych utworach Gabrieli Zapolskiej 

 

„Kobieta to jest takie złe,
Co, chociaż nie chcesz, ugryzie cię.”[1]

G. Zapolska

 

            W XIX stuleciu wnikliwie przypatrywano się kreacjom bohaterów literackich. Jak stwierdza Henryk Markiewicz: „Nic więc dziwnego, że zarówno ówczesna krytyka, jak i historia literatury poświęcały postaciom literackim wiele miejsca w recenzjach czy <<rozbiorach>> poszczególnych utworów. Głównie chodziło przy tym o rekonstrukcję charakteru na podstawie poszczególnych jego przejawów, a dalej – z jednej strony – o ocenę jego prawdopodobieństwa i reprezentatywności, z drugiej – oryginalności i sugestywności, z jaką postać ta apeluje do wyobraźni czytelników.”[2]. Analiza cech postaci literackich wymuszała na ówczesnych pisarzach wypracowywanie autentyzmu w budowaniu sylwetek bohaterów. Gabriela Zapolska, jako autorka wciąż szkoląca swój warsztat, zasłynęła z wyrazistych kreacji bohaterek literackich.  Postaci kobiece, jak chociażby Aniela Dulska (Moralność pani Dulskiej), Tuśka Żebrowska (Sezonowa miłość), Helena Bartnicka (Żabusia), czy Żona (Ich czworo) na stałe zadomowiły się w literaturze, jako potwierdzenie tezy Ewy Ihnatowicz, iż w twórczości Zapolskiej „[...] żaden przypadek nie jest zbudowany wyłącznie dla efektu komicznego, wszystkie są tkanką kołtuńskiej głupoty.”[3]

            Polska tradycja komiczna zaleca obiektywizm i umiar w krytyce tych cech ludzkich, które śmieszą i kompromitują jednocześnie. Folgować można jedynie humorowi, nie stanowiącemu personalnego ataku na bohaterów literackich. Koniec XIX wieku przychyla się już do wyeksponowania niedoskonałości człowieka i czerpania z tego satysfakcji.[4] Jest to ośmieszanie i krytyka – według określenia Ireny Skwarek: „[...] śmiech już nie dobrotliwy, wynikający ze zgody na świat, jakim jest, ale niszczący, okrutny, degradujący, wywołany przez – zalążkowo obecne i wcześniej – absurd, groteskę, naturalistyczną karykaturę.”[5] Zapolska wybiera przede wszystkim te techniki komiczne, które mogą ośmieszyć, wręcz poniżyć stworzone przez nią bohaterki.

            Kreacje komicznych typów postaci kobiecych u Zapolskiej wynikajągłównie z zastosowania techniki kontrastu[6]. Autorka Sezonowej miłościzestawia obok siebie fizyczne skrajności: piękno i brzydotę,eteryczność i fizjologię oraz młodość i starość. W utworach Zapolskiejistnieją również kontrasty intelektualno-osobowościowe: mądrość agłupota,  dobroć a okrucieństwo, prostota a obłuda etc. Wielespośród bohaterek zyskuje też dodatkowe cechy dzięki paralelizmom.Chociażby Anielę Dulską wspomaga Hesia – nieodrodna kopia matki.

{mospagebreak heading=Kontynuacja}

            Deprecjonujące jest już umiejscowienie bohaterek w środowisku mieszczańskim. Dla polskich naturalistów staje się to tożsame z fizyczną i moralną brzydotą postaci.[7] Charakterystyka poprzez miejsce urodzenia i wychowania wstępnie określa rodzaj zabiegów komicznych, jakie autorka Żabusi zastosuje w kreacjach bohaterek literackich. Będzie to przede wszystkim specyficzna odmiana „teorii degradacji”, która polega na wzbudzeniu uczucia wyższości w stosunku do człowieka czy przedmiotu pozbawionego spodziewanych wartości[8].           

               Cielesność bohaterek to jeden z żywiołów komizmu. Zapolska, pisząc o fizyczności swych bohaterek, nie epatuje czytelników rabelaisowską rubasznością. Jest spostrzegawcza i ironiczna jako obserwatorka mankamentów kobiecej urody. Stosuje przy tym szereg zabiegów komicznych. Jako pierwszy pojawia się tutaj kontrast. Dramatopisarka zwielokrotnia go i stopniuje. Oto pani Dulska „w stroju niedbałym”.[9] Pierwsze piętro kontrastu – to groteskowe zestawienie niechlujnego stroju z dostatnim szlafrokiem, którym Dulska przykrywa podartą i brudną bieliznę[10]. Drugie – „dziwny efekt”, jaki daje wykwintny toczek z piór i sztucznych kwiatów przy  dessous bohaterki[11]. Trzecie – częsta obecność przy Dulskiej eleganckiej i zadbanej kuzynki – Juliasiewiczowej. Kolejne – dbałość o atrakcyjny wygląd córek.

            Inaczej jest w przypadku Tuśki Żebrowskiej. Usilne zabiegi przywrócenia dawnej urody, skonfrontowane z naturalną świeżością córki śmieszą zmechanizowaną, monotonną precyzją:

 

            I rzeczywiście Tuśka starała się być tą dawną Tuśką, złocącą się kaskiem włosów na werandzie w Płazowej chałupie. Odkryła zupełnie kark i starannie ufryzowała drobne włoski, wijące się po nim. I zdawało jej się, że jest rzeczywiście tą samą... [...]

            Tuśka silnie zatrzasnęła maszynkę do przypiekania włosów i zajęła się tualetą rąk. Od kilku dni śpi znów namaszczona gliceryną. Zaczyna być męczennicą kultu własnego ciała. Staje znów do walki. Nie chce być pokonaną. Zawiesiła lusterko na oknie. Bada pilnie twarz, każdą zmarszczkę. [...]

Zaczyna czytać ogłoszenia kremów i pudrów. Ona, dawna tryumfatorka, różowa i biała. Odkryła żółte lekkie plamy w kątach oczu.[12]

 

Czytelnik ma świadomość potencjalnego triumfu młodości Pity nad przemijającą urodą Tuśki, toteż z niecierpliwością obserwuje syzyfową pracę bohaterki.  Szczegółowy opis powierzchowności Żebrowskiej stanowi dowód naturalistycznej tendencji do drobiazgowego odtwarzania rzeczywistości i złośliwej satysfakcji z powodu utraty kobiecej broni – urody. Komizm ma więc tutaj funkcję ostrzegawczo-dydaktyczną.

Zapolska poprzez powierzchowność postaci literackiej wskazuje na jej cechy charakteru. Szczególnie złośliwie traktuje chęć wydawania się lepszą niż wskazuje na to rzeczywistość. Oto, jak w didaskaliach prezentuje się Żona z Ich czworga: „Kobieta młoda, twarz bez wyrazu – uczesana i odziana starannie, modnie, biało – do przesady; - gorset ściśnięty – wiecznie nadąsana i ironiczna – oczy zmrużone, gdy patrzy na Męża. Pełna trywialności chwilami w ruchach, to znów chęć dystynkcji. – Głupota uosobiona.”[13] Zapolska jest konsekwentna w budowaniu wizerunku owej „uosobionej głupoty”. Każde słowo i czyn głównej bohaterki utwierdza czytelnika w przekonaniu, że ma do czynienia z kimś, kto bezpodstawnie rości sobie pretensje do inteligencji.  

Autorka Córki Tuśki w kreowaniu komicznych postaci kobiecych posługuje się również wyliczeniem. Efekt śmieszności wzmaga tu przede wszystkim wypowiedzenie „jednym tchem” cech powierzchowności i osobowości, zalet i wad, stosownych i ekstrawaganckich zachowań, zaprawionych celnymi, choć nieoczekiwanymi porównaniami.   

Cechą, która łączy bohaterki Zapolskiej, jest dominująca pozycja w małżeństwie. Już Alina Aleksandrowicz zwróciła uwagę na tę specyficzną „zamianę ról”.[14] Aniela Dulska bezceremonialnie steruje zatem Felicjanem. Nie inaczej jest z mężami bohaterek pozostałych  dramatów. Zarówno w Żabusi, jak i w Ich czworgu to właśnie kobiety układają scenariusze sytuacji. Rodziny bohaterek Zapolskiej nie są przy tym stricte matriarchalne. Kultywowana jest w nich ważna rola matki, ale nie ma tam gloryfikacji macierzyństwa. W Żabusi i Ich czworgu dzieci są na przemian rozpieszczane i zaniedbywane. W Sezonowej miłości, Córce Tuśki i Moralności pani Dulskiej pociechy są natomiast twardo trzymane w karbach. Kreśląc wizerunek kobiety-„matki”, Zapolska operuje ironią – od łagodnej do ostrej, sarkastycznej. Ostrze owej ironii wymierzone jest zawsze przeciwko głównym bohaterkom. Oto chociażby Żabusia nie dorosła jeszcze do roli matki. Kilkuletnią dziewczynkę przezwała Nabuchodonozorem i traktuje ją jak zabawkę. W scenach „zajmowania się dzieckiem” w pełni ujawnia się infantylność bohaterki:

 

„ŻABUSIA

(ustawia zabawki)

Tak!... tu będzie dom, tu drzewo, tu żołnierz... a tu, poza domem, dziedziniec...Ot tak, znów drzewo, płot i dwie owce... no! Nabuchodonozor!... nie przewracaj zabawek, skoro mamusia tak ślicznie ustawia... Niańka! Skocz do dziecinnego pokoju i przynieś samowar, co go wczoraj dla dziecka kupiłam... Będziemy nastawiać... [...] Głupia jesteś... to nie panienka, ale my będziemy nastawiać. Nalej w samowar wody, nałóż węgli i przynieś tutaj – a żywo! Rzuć te pończochy... teraz będziemy się bawić. [...] Niech Nabuchodonozor nie rusza, bo dam po łapie...[...] Oddaj drzewo, kiedy ci mówię... no!...

(krzyczy, dziecko płacze)”[15]

 

Żabusia pozostaje triumfatorką na placu boju – ograbiła córkę z zabawek i doprowadziła do płaczu. Jednakże śmieszność sceny zaprawia goryczą krzywda dziewczynki.

Skrajnie różna wydaje się scysja z dorosłym dzieckiem, nad którym matka nie ma już przewagi fizycznej. Akcenty komiczne pojawiają się dopiero wtedy, gdy rodzicielka traci również przewagę intelektualną. Podobne sceny można zaobserwować w Moralności pani Dulskiej. Główna bohaterka nie potrafi zripostować żadnej z ciętych puent Zbyszka, próbuje więc go zastraszyć. W końcu ucieka się do szantażu emocjonalnego. Przemawia patetycznie: „Zbyszko! Zbyszko! Na tom cię mlekiem swym karmiła, żebyś nasze uczciwe i szanowane nazwisko po kawiarniach i spelunkach włóczył.” Niestety, otrzymuje ironiczną odpowiedź: „Było mnie chować mączką Nestla – podobno doskonała.”[16]

Źródłem komizmu są również niedostatki intelektualne bohaterek Zapolskiej. Ujawniają się one głównie w warstwie leksyki, którą się posługują. Oprócz autocharakterystyk (kwestia Dulskiej: „Ja tam nie mam czasu myśleć...”[17]) i prób zdobycia uznania dla swego intelektu (wypowiedź Żony z Ich czworga: „W takim razie i ty mógłbyś mniej mówić. To, co mówimy oboje, ma ten sam walor. W domu nikt mnie nie uważał za głupią i nawet przyznawano mi pewną inteligencję. Tuszę, iż nie bardzo się zmieniłam. A choćby z tego względu, że obcuję z tak wielką inteligencją, jak twoja – powinnam była zmądrzeć o całe twoje profesorstwo. Compris?”[18]) bawi również idiolekt bohaterek. Dulska ma w zwyczaju używać wyrazów trudnych i niezrozumiałych. Miesza „scysję” z „secesją”, „sztrudel” i „szprudel”, „aluzje” oraz „iluzje”, słowa podobne w brzmieniu, ale zupełnie rozbieżne semantycznie. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że wypowiada oczywiste nonsensy.

Żona z Ich czworga wymyśla z kolei własny język, a właściwie określenia dla kochanka[19]. Mają one stanowić sekretny kod miłości. Mimo to nazwy: „pomarańczowy pawian”, „cukrowy niedźwiedź”, „fajansowa laleczka”, „kot marynowany” w niczym nie przypominają epitetów, którymi określa się adresata uczucia. Mają raczej pozór groteskowych oksymoronów połączonych ze zdrobnieniami.

W usta swoich bohaterek Zapolska wkłada wypowiedzi, mające na celu zdemaskowanie ich nicości moralnej. Nieświadomość tkwiącego w nich zła przekształca kwestie Żony, Żabusi, Żebrowskiej czy Dulskiej w maksymy, które czytelnik traktuje ironicznie. Śmieszny jest żal Żony z Ich czworga, która narzeka: „Mieć dwóch ludzi, dla których się było dobrą, wierną, poczciwą, przywiązaną. – I teraz zostać samej jednej!”[20], zaś wypowiedzi pani Dulskiej dają niezamierzony efekt czarnego humoru. Zwraca się ona na przykład do Lokatorki, niedoszłej samobójczyni: „Zażyła pani zapałek... Taka trywialna trucizna... Ludzie się śmieli. I jeszcze jak się to skończyło. Cała komedia – gdyby pani była umarła – no...”[21]

Zapolska opisuje swoje bohaterki ze szczególną ironią. Nawet te cechy, które świadczą o wartości człowieka, autorka Sezonowej miłości traktuje pobłażliwie. Owa  deprecjacja dotyka urody i wdzięku Żabusi, czy zaradności Tuśki i Dulskiej. Ironia Zapolskiej występuje już na gruncie onomastyki. Imiona bohaterek zastępują zdrobnienia bądź infantylne pseudonimy. Kobiety nie tylko siebie zwą „Żabusiami”i „Tuśkami”, ale podobnie również określają najbliższe osoby.

Kolejne piętro ironii to pochlebne opinie, jakimi bohaterki Zapolskiej cieszą się na co dzień. Nie świadczą one najlepiej o psychologicznej przenikliwości najbliższego otoczenia. Szczególnie Żabusia zaskarbiła sobie łaski rodziny i służby. Maniewiczowa wygłasza nawet przesadną pochwałę: „Helenka jest najlepsze, najszczersze na świecie stworzenie. Dość na nią spojrzeć, aby wiedzieć, że jest chodzącą prawdą, takie ma jeszcze oczy, takie niewinne, prawdziwie dziecięce spojrzenie.”[22]  Żabusia jawi się w oczach bliskich jako kobieta idealna. Zapolska gra tutaj z konwencją przełomu XIX i XX stulecia. Jak bowiem stwierdza Ewa Ihnatowicz: „Stałym motywem jest na przykład mieszczańskie stosowanie obiegowego przekonania, że żona jest kapłanką domowego ogniska. W mieszczańskim schemacie do tej roli dobrej żony i wartościowej kobiety należy troszczenie się o zdrowie i wygodę męża.”[23] „I kochanka.” – chciałoby się tutaj dodać po lekturze tekstów autorki Skizu.

Szczegółowa analiza utworów Gabrieli Zapolskiej nie wskazuje bynajmniej na jej antyfeminizm. Autorka Moralności pani Dulskiej sprawiedliwie rozdziela ironiczną krytykę, złośliwe epitety; kreśli tak samo przejaskrawione i karykaturalne typy męskie i kobiece. Jednak, jako kobieta, potrafi sięgnąć w głąb duszy przedstawicielek własnej płci, obnażyć ich sekrety. Nie pokazuje czytelniczkom, jakie powinny być, ale – jakimi być nie mogą. Potęga śmiechu pozostawia dramatopisarce nadzieję, że niewiele niewiast kobiet podejmie walkę z jego demaskatorstwem.     

© Copyright by Katarzyna Ziętek-Pasztaleniec

©  www.wydawca.org 2006



[1] G. Zapolska, Jojne Firułkes, [w:] tejże, Dramaty, oprac. Z. Raszewski, Wrocław 1960, t. 1, s. 437.

[2] H. Markiewicz, Postać literacka i jej badanie, „Pamiętnik Literacki” 1981, z. 2, s. 148.

[3] E. Ihnatowicz, Literatura polska drugiej połowy XIX wieku (1864 – 1914), Warszawa 2000, s. 234.

[4] Por. J. Ziomek, Komizm – spójność teorii i teoria spójności, [w:] tegoż, Powinowactwa literatury. Studia i szkice, Warszawa 1980, s. 348.

[5] I. Skwarek, Komizm, [w:] Słownik literatury polskiej XIX wieku, pod red. J. Bachórza i A. Kowalczykowej, wyd. II, Wrocław 1991, s. 418.

[6] Por. m. in. K. Kralkowska-Gątkowska, „Moralność pani Dulskiej” Zapolskiej, [w:] Słownik literatury polskiej XX wieku, pod red. M. Pytasza, Katowice 2001, s. 106.

[7] Por. J. Kulczycka – Saloni, Literatura polska lat 1876 – 1902 a inspiracja Emila Zoli. Studia, Wrocław 1974, s. 271 – 272.

[8] J. Ziomek, Komizm – spójność teorii i teoria spójności..., s. 321.

[9] Por. G. Zapolska, Moralność pani Dulskiej, oprac. T. Weiss, wyd. IV, Wrocław 1986, s. 4.

[10] Por. ibidem, s. 33.

[11] Por. ibidem, s. 59.

[12] G. Zapolska, Córka Tuśki, Warszawa 1958, s. 237.

[13] G. Zapolska, Ich czworo, [w:] tejże, Wybór dramatów, Gdańsk 2001, s. 70.

[14] Por. A. Aleksandrowicz, Demaskatorska funkcja komizmu i satyry w dramatach Gabrieli Zapolskiej (w kręgu „Moralności pani Dulskiej”), „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska”, sectio F, vol. VIII, Lublin 1957, s. 176.

[15] G. Zapolska, Żabusia, [w:] tejże, Wybór dramatów, Gdańsk 2001, s. 28.

[16] G. Zapolska, Moralność pani Dulskiej..., s. 23 – 24.

[17] Ibidem, s. 24.

[18] G. Zapolska, Ich czworo..., s. 71.

[19] Por. A. Aleksandrowicz, Demaskatorska funkcja komizmu i satyry w dramatach G. Zapolskiej..., s. 183.

[20] G. Zapolska, Ich czworo..., s. 150.

[21] G. Zapolska, Moralność pani Dulskiej..., s. 36 – 37.

[22] G. Zapolska, Żabusia..., s. 11.

[23] E. Ihnatowicz, Literatura polska drugiej połowy XIX wieku..., s. 233.

Poprawiony: poniedziałek, 17 kwietnia 2006 21:15
 
Joomla SEF URLs by Artio